Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fotki. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 13 listopada 2017
sobota, 8 października 2016
Sesja w porcie 8 października 2016r.
Kilka fotek z dzisiejszej sesji w Porcie.
Warun znowu okazał się sztormowy, ale kilka ładnych fal udało nam się złapać.
Dziękujemy za fotki Przemkowi By the Sea.
Mamy nadzieję, że jutro się wyczyści i będą lepsze fale.
sobota, 1 października 2016
Dwie piękne sesje na koniec września 2016.
Wczoraj i przedwczoraj zaliczyliśmy dwie piękne sesje surfingowe na Bałtyku.
Zgodnie z naszymi wcześniejszymi prognozami, weszły ładne, równe falki swellowe.
Powierzchnia morza to był czysty glass - praktycznie zero wiatru.
Do tego dodać całkiem słuszny jak na Bałtunio okres fali 7 - 8s
i mieliśmy równiutkie wałeczki, które pięknie składały się i dały popływać.
Pierwszego dnia, fale nie były duże, coś w okolicach 1m, ale za to
ich kształt był perfekcyjny.
Każda łamała się pięknym barrelem, z czego korzystaliśmy często i gęsto.
To były idealne fale na dobyboarda - szybkie, tubujące falki na płyciźnie.
Drugi dzień przywitał nas trochę większymi falami, ale te już nie były
tak równe jak dzień wcześniej.
Właściwie, jak na bałtyckie warunki, były bardzo równe, ale w porównaniu
do dnia wcześniejszego, kiedy to wchodziły perfekcyjnie, były trochę bardziej poszarpane.
Musieliśmy też zmienić spot na dziesiątkę i tam już nie było opcji na tubowanie.
Tylko przez krótki moment pod koniec sesji, fale zaczęły się składać w barrele
w jednym miejscu spotu przy palikach i oczywiście nie byłbym sobą, gdybym tego
nie wykorzystał (druga fotka). Poniżej kilka zdjęć z kamerki na głowie.
sobota, 11 czerwca 2016
Fotki z dzisiejszego śmigania w Porcie.
Tak jak przewidywaliśmy, dzisiejsza sesja surfingowa była prima sort.
Mieliśmy okazję popływać na oldskulowym spocie przy wejściu do Portu we Władysławowie.
Ostatnio ta miejscówka zagrała dobrze chyba rok temu, więc tym bardziej szacun.
Zebrała się gruba ekipa falowych maniaków: surferzy, bodziaki, sup i nawet kajaki.
Miejscami było tłoczno i trzeba było niezłych manewrów, żeby przecisnąć się przez tą gawiedź,
ale to właśnie takie gromadne sesje pamięta się najlepiej.
Piękna pogoda, słoneczko, praktycznie bez wiatru i wchodzący czysty swell z północy.
Czego chcieć więcej...
Poniżej kilka fotek by Przemas z ByTheSea, który łatwego zadania nie miał,
bo odległość od brzegu była spora, ale jak zawsze spisał się na medal.
No a jutro może nawet jakiś filmik się pojawi...
sobota, 6 lutego 2016
Adrenalina na Bałtyku.
Kilka dni minęło i emocje opadły po środowej sesji w Chałupach,
ale wciąż z całą pewnością mogę powiedzieć, że była to jedna z najlepszych
i najbardziej podnoszących adrenalinę sesji surfingowych w moim życiu !
W ostatnich czasach raczej nie zdarza mi się, żeby fala mnie przestraszyła.
Faktycznie, na 3m tubach w el Cotillo na Fuercie miałem pełne pory,
ale na Bałtyku ostatnio jakoś jestem spokojny.
Zazwyczaj jestem pewny siebie,
a Bałtyckie fale nie mają takiego impetu jak na oceanie.
No cóż, w ostatnią środę ciśnienie poszło mi ostro w górę...
Już z prognozy wynikało, że będzie baaardzo solidny warun.
Przez dwie doby przechodziły mocne wichury z zachodu.
Wykresy fal, pokazywały wysokość 5-6m na środku morza.
Zdecydowałem się jechać na półwysep po południu,
kiedy to miał zacząć słabnąć wiatr.
Tak też zrobiłem.
Pojechałem sam, bo Robert chorutki, ale spoko,
zawsze ktoś pewnie będzie pływał w taki warun.
Okazało się, że nikogo nie było.
Nie tylko nie było żadnych surferów, ale dosłownie NIKOGO.
Nawet jednego spacerowicza z psem, leśniczego czy innego osobnika.
Mało tego, jak przyjechałem na parking na "dziesiątce",
okazało się, że wichura złamała drzewo, które upadło w miejscu,
w którym normalnie zaparkowałbym samochód.
Po małej krzątaninie, sprawdzaniu spotów itd,
ostatecznie wybrałem właśnie "dziesiątkę".
Warun panował atomowy.
Morze całkiem nieźle wzburzone, ale wiatr już słabł
i fale zdążyły się poukładać.
Ogólnie konkretne 2 - 2,5 m przy okresie 9s i umiarkowanym wietrze offshore.
Moc była słuszna i oczywiście z brzegu wyglądało to bardziej lajtowo,
niż jak już byłem w wodzie i przebijałem się przez pierwsze fale.
Od momentu wejścia do wody, miałem niecałą godzinę do zmroku.
Fale tubowały się daleko w głąb morza za końcem nowych palików,
co jest raczej rzadkością.
Zazwyczaj łamią się na końcu palików lub jeszcze bliżej brzegu.
Miały naprawdę sporą moc i wypiętrzały się jak ściany wody.
Czuć było potęgę i gniew morza.
Zaraz po wejściu do wody i przebiciu się na lineup, opanował mnie niepokój.
W głowie miałem to połamane drzewo i jakoś tak wkręciłem sobie,
że to znak, żeby na siebie uważać.
Byłem całkiem sam na konkretnie rozbujanym morzu, padał deszcz,
a z każdą minutą robiło się coraz ciemniej.
Woda 2 stopnie, powietrze tak samo, więc raczej nie wpada to w pojęcie komfortu.
Najbardziej jednak zaniepokoiło mnie to, że prąd cały czas spychał mnie
na środek odcinka pomiędzy nowymi palikami, gdzie dokładnie po środku
znajdują się stare połamane paliki.
Z wody w ogóle nie mogłem ich zlokalizować, ale wiedziałem że są mniej więcej
na wysokości miejsca, w którym ja się znajdowałem
i że po złapaniu fali mogę na nich wylądować.
Do tego wszystkiego, jedna z fal, pod którą nurkowałem ściągnęła mi płetwę
z pięty i tylko jakimś fartem jej nie zgubiłem i udało mi się ją naciągnąć na nogę.
Na szczęście szybko się ogarnąłem i dałem z siebie 100%.
Przez tą godzinę udało mi się złapać kilka naprawdę sporych fal,
z czego jedna ładnie się nade mną zamknęła sporą tubą.
Zaliczyłem mega potężną sesję i z wody wyszedłem
zmęczony ale totalnie zadowolony.
Muszę jednak przyznać, że przy takich mocniejszych warunkach,
znacznie lepiej jest pływać w kilka osób, albo chociaż we dwójkę.
Poniżej kilka zdjęć poglądowych.
Szaruga, padający deszcz i zapadający zmierzch sprawiły,
że jakość materiału jest bardzo słaba, a do tego co chwila
pojawiały się krople na obiektywie.
Z tego też względu odpuściłem sobie montaż filmiku i poprzestałem na tych kilku screenach.
sobota, 30 stycznia 2016
Końcówka stycznia na Falezie.
Dzisiaj udało nam się zaliczyć bardzo przyjemną sesję na Falezie.
Fale nie były duże, ale za to w miarę równe.
Brak wiatru i silnego prądu powodował, że pływało się bardzo przyjemnie.
W wodzie było kilka osób i krążyły dobre wibracje - pozdrawiamy kolegów z Warszawy :)
Ogromna dziękówa za fotki dla Szymona !
Ogromna dziękówa za fotki dla Szymona !
piątek, 11 grudnia 2015
Mikołajkowe Supertubos.
Mikołajki nam się udały wyśmienicie.
W końcu odpaliła nasza najlepsza miejscówka Suprtubos.
Wchodziły całkiem niezłe fale, niestety dużo podwójnych, które nakładały się na siebie
i trzeba je było przepuszczać, jednak te czyste które się pojawiały ładnie się zawijały.
Do naszej ekipy dołączył nowy kolega Daniel.
Walczył dzielnie i łapał falę za falą.
Oczywiście Supertubos nie oszczędziło świeżaka
i ochrzciło go w typowy dla siebie sposób, rzucając barkiem o dno :)
Poniżej garstka fotek, które wykonała żona Daniela.
Dziękujemy za udostępnienie zdjęć do publikacji.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















































