Pokazywanie postów oznaczonych etykietą boogieboarding na Bałtyku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą boogieboarding na Bałtyku. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 sierpnia 2015

Pierwszy BOOGIE JAM - wrzesień 2015!

UWAGA, UWAGA!

Przyszły tydzień (1-5.09) stoi pod znakiem
Pierwszego w Polsce Boogie Jam'u!

Będzie to spotkanie wszystkich zajawkowiczów bodyboard.

Odbędą się również "zawody" o nagrodę z czapki, czyli
zrzucamy się na najlepszego ridera bodyboard w Polsce 2015.

Czas oraz spot będzie znany w przyszłym tygodniu
na naszym profilu FB.

Widzimy się!

Aloha!


poniedziałek, 6 lipca 2015

środa, 4 marca 2015

A new point of view.

Wczoraj przeżyłem ciężką przeprawę na Bałtyku.
O mało sobie nie odpuściłem, ale na końcu wszystko się pięknie poukładało.

Kiedy przyjechałem na Rafkę, zastałem totalny kurnik.
O mało się nie pobeczałem, że znowu wrócę z niesmakiem do domu.
Postanowiłem sprawdzić Falezę i tam zastałem wyższe i równiejsze fale.
Szybka obczajka z brzegu i doszedłem do wniosku, że o ile uda mi się dobrze
spozycjonować, to jest szansa na złapanie kilku dobrych fal.

No właśnie. Moje pozycjonowanie wyglądało tak, że zanim zdążyłem
wypadlować na lineup i ustawić się do pierwszej fali,
już byłem pół kilometra dalej na wschód.
Tak silnego prądu na Bałtyku jeszcze nie widziałem.
Po kilku minutach zniosło mnie za Rozewie i wylądowałem dwa
wejścia dalej od Falezy, tam gdzie jest betonowy mur na głazach.

Już myślałem, że ta walka nie ma sensu i skończy się
na dziesięciominutowym moczeniu pianki.
Szczególnie, że nie miałem kasku, a mój kaptur jest ciut luźny
i przy pierwszym duck divie zsunął mi się na kark,
a lodowata woda zalała mi łepetynę i wlała się za kołnierz brrrr...
Postanowiłem jednak się nie poddawać
i zdecydowałem się złapać choć jedną sensowną falę.
Padlowałem jakby miało nie być jutra.
W pewnym momencie okazało się, że znalazłem się w miejscu osłoniętym
od zachodniego prądu, a jednak wysuniętym na tyle daleko,
żeby wyłapywać równe, duże fale swellowe.

To co na początku wydawało się moją porażką,
w końcu obróciło się na moją korzyść i miałem okazję
popływać chyba w najlepszym możliwym miejscu wczorajszego warunku.
Ogólnie wczorajsza fala to była taka typowa bałtycka klucha
przewalająca się leniwie w stronę brzegu - piana u góry, płasko na dole, w miarę równa.
Żadne tam barrele ani krótkie szybkie, intensywnie łamiące się przy brzegu slaby.

Koniec końców zaliczyłem fajną sesyjkę
i miałem dużo frajdy ze złapanych fal, szczególnie, że trzeba
było trochę pozakręcać i cutbackować, żeby utrzymać się w idealnym punkcie fali,
która ciągnęła całkiem długo.

No i na koniec muszę wspomnieć, że miałem okazję przetestować
moje nowe mocowanie kamerki, które kupiłem za grosze,
a może okazać się hitem sezonu.
W sumie cieszę się, że połamałem mocowania na Fuercie,
bo to zmusiło mnie do kombinowania.
Ujęcia są kocur, czekam tylko na jakieś tubujące fale !



środa, 30 kwietnia 2014

Prognoza na długi weekend majowy.

Jak zwykle wcześniejsze prognozy pokazywały lepiej, a my nastawialiśmy się na szał ciał. Miała odbyć się duża impreza surfingowa, ale z uwagi na nienajlepsze warunki została przełożona na warun szatana, który miejmy nadzieję niebawem nadejdzie. Póki co, fale będą jutro pod wieczór i w piątek z rana, a ich jakość oczywiście ocenimy własnymi podbrzuszami i zdamy relację w postaci fotek, filmików i przebogatych opisów literackich.


poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Velaves 2013

Długo zajęło mi zabranie się do tego materiału, ale w końcu dałem radę. Z nieukrywaną radością prezentuję materiał nagrany we wrześniu ubiegłego roku podczas naszych trzydniowych wakacji w Velaves Spa we Władysławowie. Był to wypad rodzinno/surfingowy - żony z dziećmi głównie czilałtowały na basenach i saunach, a my łapaliśmy fale na Bałtyku. Jako taki warun panował przez cały nasz pobyt, ale jednego dnia Bałtyk odpalił pięknie na dziesiątce. Tego dnia panował niezły tłok na spocie i zdarzało się, że do jednej fali przypinały się trzy osoby, co kończyło się spektakularnymi wipeoutami. Pomimo tego klimat był wzorowy, a zajawka nie gasła do tego stopnia, że przeważnie sesje kończyliśmy przy blasku księżyca. To była prawdziwa surfingowa uczta.


No dobra, żeby nie było, że jesteśmy takimi knurami i olewamy nasze rodziny po całości dla jakiejś tam surfingowej zajawki. Czasem zabieramy dzieciaki o 7 rano na spacer nad morze, żeby żoncie mogły sobie pospać w hotelu :)


sobota, 11 stycznia 2014

Inauguracja sezonu 2014

Sezon rozpoczęliśmy w pięknym stylu. Niezły swell, lajtowy wietrzyk i złapanych kilka ładnych fal. W wodzie wytrzymałem prawie dwie godziny, ale po wyjściu na brzeg ręce miałem tak zgrabiałe, że nie mogłem palcem wyczuć przycisku do wyłączania kamerki :) Dzisiaj dołączył do nas nowy bodyboarder Filp. Bardzo nas cieszy, że grono zajawkowiczów powiększa się. Zawsze z przyjemnością witamy nowe twarze i gorąco zapraszamy do wspólnego pływania. Rośniemy w siłę!


wtorek, 3 grudnia 2013

Klimatyczna fota pracującego Bałtyku

Poniżej klimatyczna fotka, którą wykonałem podczas ostatniej sesji surfingowej na Półwyspie.
Jeżeli jesteś ciekaw jak powstało to zdjęcie, odsyłam do mojego bloga fotograficznego LINK.
Proszę klikać w zdjęcie, żeby zobaczyć w dużym rozmiarze.


poniedziałek, 2 grudnia 2013

Big Boom

Oj działo się wczoraj, działo.

Prognoza nie nawaliła. Nie był to prawdopodobnie wymarzony warun dla surfera, bo fale nie były równe, do tego mocno wiało. Można pokusić się o stwierdzenie, że bliżej było do wiatrowej mielonki niż swellowego pływanka. Chłopaki na krótkich deskach bardziej się męczyli niż zażywali radości z tych fal, bo jeżeli już coś łapali, to dla nich jazda była krótka. Nie dziwię się też, że w przeciągu całego mojego dwugodzinnego pływania, przewinęły się trzy ekipy i po krótkim czasie, zwijały się w poszukiwaniu lepszych dla nich warunków.

Jeżeli chodzi o mnie... to już zupełnie inna sprawa.

Jak pisałem wcześniej fale były bardzo nierówne, ale za to miały konkretną moc. Waliły się z hukiem, a już po załamaniu przechodziły w drugą sekcję, która zbierała się i ponownie waliła kilkadziesiąt metrów dalej, a po ponownym załamaniu, fala ciągnęła do samego brzegu, już za drugim rzędem palików. Właśnie ta nieregularność i moc dawały sporą porcję zajawki, a leżąc na brzuchu, odczuwa się turbulencje i zawirowania fali dwa razy mocniej, gdy rzuca tobą w prawo i lewo, a piana leci do oczu. No i do tego trzeba było wykazać się dobrym skillem, bo jak wystartowałeś za wcześnie, to nie udawało się złapać fali, no a skutki "too lejta" widać na początku filmu :)

Dla mnie osobiście wypas. Zdecydowanie jedna z najlepszych sesji w tym sezonie. Kilka dobrych, półminutowych przejażdżek do samego brzegu no i dwa konkretne wipeouty, po których nie wiesz gdzie góra a gdzie dół.
I o to chodzi - musi się dziać!!!