piątek, 2 stycznia 2015

Happy New Year.

Zeszły rok może nie należał do najbardziej obfitych jeżeli chodzi o fale na Bałtyku.
Wiosna raczej słaba, lato coś tam przyniosło, jesień (teoretycznie najlepszy czas)
okazała się katastrofą i dopiero początek zimy... to było prawdziwe uderzenie !

Jakby nie było, przez cały rok sprawdzaliśmy prognozy, czekaliśmy na fale,
mieliśmy nadzieję, że w końcu nadejdzie "TEN" warun.
Wiele z tego, co było w prognozie, rozmywało się w przedbiegach.
Jesień to był prawdziwy dramat. Cały czas wiało z południa
i jedyne co nam pozostawało, to oblizywać się oglądając zdjęcia ze Szwecji.

No i w końcu nadeszły ostatnie tygodnie grudnia.
Zaczęły wtaczać się potężne swelle.
Ciśnienia atmosferyczne, kierunki wiatrów i cała prognostyka nagle zagrały ze sobą.
Pojawiły się konkretne, tubujące fale.
I wszystko się pozmieniało...


Nie żeby wcześniej na Bałtyku nie było wałków.
 Były.
Niektórzy starzy wyjadacze Bałtunia już dawno je kąsali.
Problem w tym, że mało jest jakichkolwiek zdjęć, nie mówiąc już o filmach.

Tak naprawdę te fale zawsze były na Bałtyku,
tylko nie wielu z nas wierzyło, że można je złapać...

HAPPY NEW YEAR !
 



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza