sobota, 1 marca 2014

Miejscówka: Port.

Za oknem wiosna, pogoda piękna, a fal jakby brak. Cały czas wieje z południa, a nas już kiszki skręcają od braku porządnego surfingu. No cóż, w takiej sytuacji można popracować nad nieco zaniedbanymi działami naszego bloga. Dzisiaj postanowiłem opisać pierwszy spot, na którym pływamy. W dziale "miejscówki" będą pojawiały się recenzje kilku najczęściej odwiedzanych przez nas mejscówek. Oczywiście mamy również "secret spoty", o których nie wspominamy nawet naszym żonom, więc tym bardziej nie będziemy się z tym lansować w sieci, ale te jawne i najbardziej znane opiszemy :)

Na pierwszy ogień - Port we Władysławowie.
To jest spot, który powinien znać każdy szanujący się surfer w Polsce i nie mam na myśli tutaj tylko surfingu na falach, ale również wiatrowe odmiany tego sportu - wind i kite. Port to tak naprawdę 4 miejscówki, które działają lub nie w zależności od kierunku wiatru, wysokości fali itp warunków. Poniżej zamieściłem zdjęcie satelitarne, na którym oznaczyłem położenie każdego spotu. 

1. Port.
To jest właściwa miejscówa i gdy pracuje, to prawdziwa petarda. Tutaj potrafią chodzić naprawdę monstrualne lochy. Spot znajduje się w dosyć dużym oddaleniu od brzegu, przy samym wejściu do portu i trzeba się trochę namachać, żeby się dostać na lineup. Niestety, żeby tutaj coś się działo, musi być solidny swell. Moim zdaniem ten spot jest najlepszy przy wietrze prosto z północy i wysokim swellu z okresem od 8 sekund. Zawsze, gdy wieje konkretna północ, na każdej innej miejscówce jest mega rozpierducha. Tutaj natomiast jest szansa, że fale wiatrowe nie dotrą, a spot wyłapie czysty swell. Obecność falochronów działa jak tarcza, która filtruje niechcianą zawieruchę, a pozwala dotrzeć tylko samej esencji. W porcie można łapać zarówno lewe jak i prawe fale, do wyboru do koloru. Tutaj złapałem kilka najlepszych fal w swoim życiu.

2. Port plaża.
Praktycznie jest to ta sama miejscówka, co opisana powyżej, z tym że bliżej brzegu. Jak łatwo się domyślić działa przy podobnych warunkach jak wejście do portu, tylko przy mniejszym swellu. Praktycznie można powiedzieć, że to ten sam spot, tylko z dwiema sekcjami. Oczywiście gdy swell jest na tle duży, że działa wejście do portu, to sekcje łączą się i jest szansa na złapanie fali daleko od brzegu i przejście na kolejną sekcję przy plaży, otrzymując dodatkowe przyśpieszenie, gdy już myślisz, że fala się kończy. Dobry dzień w porcie można zobaczyć na filmiku, do którego link jest TUTAJ.

3. Komin.
Ta miejscówka jest raczej biedna, ale na boogie można poszaleć, szczególnie gdy żaden z okolicznych spotów nie pracuje, lub jest zbyt duża mielonka. Generalnie trzeba udać się w miejsce, gdzie kończą się paliki i wejść do wody kilkadziesiąt metrów dalej. Zdarza się tutaj niezły fun na przybrzeżnych falach.

4. Rurociąg.
To historyczny spot, pierwszy na którym pływałem w Polsce. Kiedyś często tutaj surfowałem, obecnie nie za bardzo. Są paliki, jak już coś się dzieje, to zazwyczaj można znaleźć spot, który daje lepiej. Niemniej czasami to właśnie tutaj panuje najlepszy warun, jak na początku stycznia tego roku: FILM.

 Widok satelitarny z oznaczonymi spotami.

 Wszystkie cztery miejscówki, widziane z Rurociągu.

 Rura.

Port w dobry dzień.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza