niedziela, 11 września 2016

2016 Summer Edit.

Wakacje się skończyły, więc czas na małe filmowe podsumowanie sezonu.

Kilka dobrych warunków pojawiło się na Bałtyku tego lata.
Niestety ominął mnie historyczny mega swell z połowy sierpnia,
ale akurat wtedy byłem z dzieciakami na wyjeździe i nie miałem jak dojechać.
Jeszcze do teraz łezka w oku się kręci na myśl o tej stracie, ale cóż, takie jest życie.
Za to każdy warunek, który się nadarzył wykorzystywaliśmy na maksa.
Nie ważne, czy to małe, czyste falki o wschodzie słońca, czy większe bałtyckie lochy,
zawsze zajawa ta sama i ciśnięcie, aż ból w łydach rozsadzał mięśnie.

W tym roku swoją pierwszą falę złapał mój starszy syn Oskar, a także moja żona Marta.
Mały Maksiu jeszcze nie umie pływać, ale na niego też przyjdzie kolej.
Klaruje się tutaj surf bodyboard rodzinka jak się patrzy :)

Fale falami, ale kiedy na Bałtuniu panowała posucha, ja znalazłem dla siebie inne zacne zajęcia.
Po kilku solidnych latach przerwy, znowu zacząłem jeździć na deskorolce.
Chociaż kości już nie te co za młodzika, kilka starych triczków jeszcze potrafię wyczesać.
Staram się jeździć kiedy tylko mogę, więc jest progress i w przyszłym roku będzie lepiej.
Do tego wszystkiego kupiłem sobie skimboarda i zacząłem uczyć się ślizgać na płyciznach.
Nawet zbudowaliśmy sobie na wsi prywatny tor do skima, więc jest całkiem spoko.

 Krótko mówiąc urządziłem sobie nad Bałtykiem małą Californię i cisnę jak szalony :)
Sprawdźcie mój filmik i do zobaczenia na fali.



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza