środa, 9 października 2013

Gdy nie ma fal

Gdy nie ma fal, to nie zamulamy przed telewizorem, tylko aktywnie spędzamy czas. Ja z synkiem Oskarem jeżdżę na deskorolce. Za kilka lat dołączy do nas drugi syn Maksiu, musi tylko przejść mu zajawka na pieluchy i smoczka. Swoją drogą nie mogę się doczekać kiedy chłopaki nauczą się pływać i będziemy mogli razem łapać fale :)


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza